Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Czarna lista włóczek

Za klubem Ręko-Dzielnych. Zgłaszamy, które włóczki są be i dlaczego. Linkuję autora zgłoszenia.

Regia

Regia Silk skarpetkowa                     filcuje się sama w motku

Wnuk 

ciemne Kashmiry                               farbuje

Anilux 

Sonata                                                  farbuje

Schachenmayr

Catania                                                farbuje i mechaci się

sobota, 5 stycznia 2013

Znowu w czerni

Szal doprowadza mnie do szewskiej pasji. Utknęłam dwudziestego drugiego dnia i rzuciłam go w kąt. Potrzeba mi trochę grubszej włóczki, bo głupieję od tych filigranowych maleństw.





Z braku osobnika w pobliżu, który by umiał obsługiwać aparat fotograficzny w stopniu zadowalającym, za modelkę musi posłużyć stare krzesło, za background - nieobrębiona jeszcze zasłona, której mi się obrębić nie chce.










Jagnię woli berety w buzi niż na głowie. Po tym jednym zdjęciu dostała ataku histerii.



Nie dała się przekonać na dłuższą sesję.




Włóczka to Woll Butt Sofia, grubość aran, 100 % bawełny od Buttinette. Na rozmiar L zużyłam 150 gramów bez małego kłębuszka. Wzór Dropsa, korzystałam jednak z wersji niemieckiej.








Włóczka jest bardzo przyjemna. Trochę się rozdziela przy robieniu, ale jak to bawełna niemerceryzowana; niestety zostawia farfocle na ubraniu podczas dziergania. Kupiłam piętnaście motków, dochodząc do wniosku, że gruba czarna bawełna zawsze się przyda.

Na następny ogień wzięłam pasujące do beretu rękawiczki, które, uwaga!, przerabiam razem na jednym drucie. Jest z tym trochę zabawy.



A, i byłabym zapomniała: witam wszystkich w nowym roku! :)

środa, 26 grudnia 2012

Zazdroszczę niealergikom

No bo zazdroszczę, no. Mogą dziać z takich cudów jak to, nie pyszczą na nich w Karstadzie, że "Sommergarne" są w najniższej szufladzie i mam się nawrócić na wełnę albo akryle, zamiast pytać, gdzie bawełna.
Dostałam od teścia chustę pod choinkę. Biało-czarną. Pieruńsko drogą. W połowie z wełny.
- Ja wiem, że ty uczulona, ale to chyba się nosi na ubraniu? Może być?
I co ja mam powiedzieć? Oczywiście, że może być. Chusta jest piękna. Teraz muszę rozpracować technikę noszenia jej tak, żeby nie dotykała szyi i żebym nie wdychała jej wełnianych wyziewów. Może zapakuję ją w woreczek do zamrażania, o. Nie dotknę i szczelne toto.

W szalu opuściłam się trochę przez szaleństwa Jagnięcia wokół mnie, mężnie walczę z wzorem numer dwadzieścia. Opuścił mnie zapał, gdy zobaczyłam, jakie cuda ludzie potrafią wyczarować z wełny. A ja tym swoim kordonkiem dłubię, no.

Udało mi się kupić skarpetkową włóczkę bawełnianą. Będzie dla Krzyżaka, spiralne skarpety. Może spiralne nie będą się tak rozłazić jak te moje czarne, które po jednym praniu rozciągnęły się do rozmiaru Krzyżaka.

niedziela, 18 listopada 2012

Resztek przerabianie

Przy takiej pogodzie za oknem, nie ma szans na dobre światło i dobre zdjęcia. Musiało być przy sztucznym. Trochę kolory przekłamało...



Szalik dla Jagnięcia.
Wzór podstawowy: oczko brzegowe *dwa lewe, dwa prawe*
Przez dziesięć rzędów przerabiać oczka, jak schodzą. W jedenastym rzędzie: oczko brzegowe, dwa prawe, dwa lewe*.







Jest to dopiero początek resztek takowego swetra:

Wzór pochodzi z Baby-Maschenmode 09/12. Użyta przeze mnie włóczka to cudownie mięciutki akryl Schewe Micro Brillant.

Tym razem resztki Coats Lyric 8/8 - nieco lepsze zdjęcia niż ostatnio. Niestety, Jagnię spałaszowało moje notatki do rękawiczek nabazgrane na jakimś karteluszku...


Wzór, którym upstrzyłam rękawiczki, to malutki warkoczyk Schwalbenmuster (wzór jaskółczy), zaczerpnięty z książki "Die schoensten Strickmuster".


Na motyw jaskółczy potrzeba:


    X        Y
O O P P O O
O O P P O O

O to oczko prawe
P to oczko podniesione bez przerobienia
X to dwukrotnie podniesione oczko przełożyć na drut pomocniczy z przodu roboty, dwa oczka prawe, oczko z drutu pomocniczego
Y to dwa oczka prawe przełożyć na drut pomocniczy z tyłu roboty, przerobić podniesione oczko na prawo, dwa oczka prawe z drutu pomocniczego




A i pingwiny małe doczekały się gotowych sweterków!



Obawiam się, że więcej sweterków dla pingwinów nie będzie, bo do tej pory kuruję skórę na dłoniach, zmaltretowaną małym wełnianym udziergiem. Z braku modela sweterek musiał prezentować Bronek, sprezentowany mi przez Krzyżaka ponad dwa lata temu, który wprawdzie wzrostem skromniejszy, ale najbardziej przypomina pingwina małego spośród wszystkich znanych mi stworzeń.






I jeszcze czekająca już w gotowości włóczka na szal adwentowy!


Co więcej, sweter z oczek tkanych doczekał się wreszcie finiszu. Teraz musi się doczekać obfotografowania.

środa, 31 października 2012

Zimno, zimno! Do drutów!

Zimno się robi. Jagnięciu marzną rączki. Poprawka: marzły.

Włóczka to czyjeś bliżej mi nieznane resztki z banderolą głoszącą "Licorne 4 PHILDAR, 284 029 101", której dwa motki jakiś ebayowiec miał na zbyciu, a ja dorwałam za kosmiczną wartość jednego euro. Bawełna merceryzowana. Włóczka gruba, 76 m / 50 gramów, zalecane druty 3-4. Użyłam czwórek, a dzianina nadal wyszła dość ciasna.


Wzór jest najprostszy z możliwych: nabieramy sześć oczek, zamykamy w okrążenie i dobieramy na prawo do 18 oczek. Potem jak to w skarpetach, bo bokach, dodajemy czterokrotnie cztery oczka w co drugim rzędzie = 34. Na dowolnej wysokości rząd ażuru i potem ściągacz.


Sznurek to łańcuszek z nici  Licorne i białej Essentials Cotton dk,  do której mam słabość.

Rękawiczki (a może takie maleństwa nazywa się "piąstki"?) są grube i mięciutkie.

Zostało mi ponad jeden motek włóczki. Buciki? A może czapka? Co radzicie? Na buciki to chyba trochę za dużo, włóczka jest bardzo wydajna.

Czas dziać dalej!

niedziela, 28 października 2012

Dalej o kurtkach

I znowu coś dla Bachora - najpierw biała kurteczka z instrukcji - wspomnianej "AndreaKreativ".
Catania jak to Catania, mechaci się strasznie. I nie dopiera. Szorowałam niektóre plamy najmocniejszymi mydłami przeciw plamom, a poradził dopiero chlorowy wybielacz. Rozmiar podobno 68. Radzę poszerzyć rękawy, jeśli wzór kogoś skusi.

Świeżo ukończona kurteczka pochodzi z Baby Maschenmode. Wymiary miała koszmarne, teoretycznie 64 cm obwodu na rozmiar 68! Zrobiłam 56, a i tak mój Bachor zdaje się w niej tonąć. Poza tym skróciłam w długości i zrezygnowałam z kaptura - nie miałam zaufania do tego kroju.
Włóczka Belday Garn Steffi, akryl. Gruba, druty 4,5, choć na banderoli zalecano piątkę.


Z braku odpowiednich guzików, wydziergałam supełki i wplotłam. Powinny być chyba drewniane, beżowe... Poszuka się.

O kaftanikach słów kilka

Pierwszym moim kaftanikowym podejściem było grzeczne oddzierganie kaftanika gazetowego - ze szwajcarskiej "AndreaKreativ". Grzeczna byłam, kupiłam nawet taką samą włóczkę, tyle że żółtą.

Efekt mojej pracy wyglądał następująco:



Włóczka Schachenmayr Catania. Szybko się robiło, zrobiłam duuuże włóczkowe zapasy. Ale tutaj zaczęły się schody. Bowiem ta zachwalana, wszechobecna bawełniana włóczka jest do kitu. Mechaci się, farbuje - kaftanik wygląda po dwóch miesiącach jak stara szmatka.

Cóż zrobić? Dziergałam dalej. Pozwoliłam sobie na wariację gazetowego kaftanika - również z Catanii.

Nie jestem zadowolona z efektu. Kołnierz faluje, zwykłe guziki byłyby lepsze, poza tym te zatrzaski ledwie trzymają. Nie mam szczęścia do kupowania zatrzasków: albo są tak mocne, że rozszarpują dzianinę, albo ledwo trzymają.



Moje ostatnie podejście do dziania kaftanika wygląda tak:







O, a to co innego! Melanż Schewe Baumwolle-Classic COLOR (kolor 9023), tańszy nawet od Catanii (w "Karstadt" dwa euro za motek - zdaje się, że do kupienia tylko tam), a biały brzeg to przemiła włóćzka Essentials Cotton dk. Obydwie zdają się nie farbować; ciekawa jestem, jak wyglądają z czasem. Kaftanik jest na rozmiar 74, trochę za duży na Bachora, ale gdy ściągnąć mocniej sznurek, ładnie się układa. Poza tym, że wydziergany ściegiem gładkim prawym, różni się od pierwszego tylko skróceniem otwarcia z tyłu - zaczyna się przy wycięciu na ramię.