Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wzór ażurowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wzór ażurowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 marca 2019

Mitenki "Motylkowo" z bezimiennych resztek skarpetkowych

Zgłaszam się znowu, zdmuchnąwszy z bloga centymetr kurzu. Działo się, działo, na drutach i abstrakcyjnie. Bloga czas najwyższy odświeżyć, by zademonstrować spisany (wreszcie) wzór na motylkowe mitenki z resztek skarpetkowej włóczki.

Jakiś czas temu wylicytowałam za bezcen pękający w szwach karton czyichś resztek (a nieraz i wielu cudnych motków z banderolami) rozmaitych włóczek. Wśród nich takie oto cudeńko, niewiele ponad 40 gramów.






Zachwyciłam się wiosennością kolorów. Włóczka jest mięciutka, albo sama bawełna albo wełny w niej mało i to merynosów. W splocie przypomina Meilenweit Solo Cotone Lany Grossy.

Co tu dużo mówić? Zasiadłam do drutów.





mitenki damskie, rozmiar S/M

włóczka skarpetkowa 4 ply, ok. 40 g

druty 2,5 oraz 3,0 mm na żyłce
oraz 2,5 pończosznicze
8 znaczników
Próbka: 27 o, 36 rz w kwadracie 10 x  10 cm drutami 3,0  mm dżersejem

Nabrać 24 oczka na drut 2,5 z jednego kłębka, potem 48 z drugiego i znowu 24 oczka z pierwszego kłębka. Zamknąć w okrążenie. (=48 oczek na każdą mitenkę)

1-15 (albo dłużej – to tutaj można dopasować długość ściągacza)
*1 o.l, 4 o.p, 1 o.l.* powtarzać

16
*1 o.l, wbić drut między czwarte oczko a piąte i wyciągnąć pętlę, 1 o.p, 2 o.l, 2 o.p.* powtarzać

17
*przerobić razem na lewo pierwsze oczko i pętlę, 3 o.l, 2 o.p.* powtarzać

Przejść na druty 3,0 i odjąć z obu mitenek po 6 oczek (3 po każdej stronie). (=42 oczka na każdą mitenkę)

Przerabiać na okrętkę przez jeden centymetr; mitenki powinny mieć 5 centymetrów długości.

KLIN

Teraz należy zawiesić znaczniki wokół przedostatnich wewnętrznych oczek po przyszłej wewnętrznej stronie dłoni mitenek. Będą to kliny kciuków.

x x x x x x | x | x        x | x | x x x x x x

prawa mitenka             lewa mitenka

Przerabiać do pierwszego znacznika, dodać jedno oczko na prawo, przerobić na prawo oczka między znacznikami (w pierwszym okrążeniu to tylko jedno oczko), przy drugim znaczniku dodać oczko na lewo, przerobić ostatnie oczko przyszłej lewej mitenki. Przerobić jedno oczko prawej mitenki na prawo, przełożyć znacznik, dodać oczko na prawo, przerobić oczka pomiędzy znacznikami na prawo, dodać oczko na lewo, przełożyć znacznik, przerobić do końca na prawo.



Oczka na klin dodawać należy co trzy okrążenia, aż w sumie między znacznikami będzie po 15 oczek. Wtedy oczka spomiędzy znaczników przełożyć należy na nić pomocniczą, w tym samym okrążeniu dodać jedno oczko w ich miejsce i dalej przerabiać na okrętkę. W TYM SAMYM CZASIE na wierzchniej stronie mitenek wyrabiamy motylka.

MOTYLEK



Na wysokości 7 cm zaczynamy motylka pośrodku wierzchu dłoni. W tym celu należy podzielić oczka wierzchniej strony mitenek:


5 o znacznik 11 o znacznik 5 o



Motylek wyrabiany jest ponad jedenastoma środkowymi oczkami pomiędzy znacznikami.



Rząd 1
2 o.p, dwa oczka przerobić razem na prawo, 3 narzuty, dwa oczka zdjąć bez przerabiania, przerobić następne oczko na prawo, przeciągnąć zdjęte oczka przez przerobione oczko (z trzech jedno), 3 narzuty, zdjąć jedno oczko bez przerabiania, przerobić następne na prawo i przeciągnąć zdjęte oczko przez przerobione, dwa oczka na prawo



Rząd 2
3 o.p, *1 o.l, 1 o.p.* w sumie cztery razy, dwa oczka prawe (=13 oczek)



Rząd 3
2 o.p, zdjąć jedno oczko bez przerabiania, przerobić następne na prawo i przeciągnąć zdjęte oczko przez przerobione, 4 narzuty, zdjąć jedno oczko bez przerabiania, przerobić następne na prawo i przeciągnąć zdjęte oczko przez przerobione, 1 o.p, 2 o. przerobić razem na prawo, 2 o.p.



Rząd 4
3 o.p, 2 o. przerobić razem na prawo, 4 narzuty JEDNOCZEŚNIE spuścić narzuty z poprzedniego rzędu luzem (bez przerabiania), zdjąć jedno oczko bez przerabiania, przerobić następne na prawo i przeciągnąć zdjęte oczko przez przerobione, 3 o.p.



Rząd 5
2 o.p, 2 o. przerobić razem na prawo, 4 narzuty (narzuty z poprzedniego rzędu puścić luzem), zdjąć jedno oczko bez przerabiania, przerobić następne na prawo i przeciągnąć zdjęte oczko przez przerobione, 2 o.p.



Rząd 6
1 o.p, 2 o. przerobić razem na prawo, 4 narzuty (narzuty z poprzedniego rzędu puścić luzem), zdjąć jedno oczko bez przerabiania, przerobić następne na prawo i przeciągnąć zdjęte oczko przez przerobione, 1 o.p.



Rząd 7
2 o. przerobić razem na prawo, 4 narzuty (narzuty z poprzedniego rzędu puścić luzem), zdjąć jedno oczko bez przerabiania, przerobić następne na prawo i przeciągnąć zdjęte oczko przez przerobione



Rząd 8
1 o.p, 4 narzuty, pięć nitek z narzutów z poprzednich rzędów przełożyć na lewy drut i przerobić pod nimi jedno oczko lewe, 4 narzuty, 1 o.p.



Rząd 9
1 o.p, narzuty przerobić jako 4 oczka prawe przekręcone, 1 o.p, narzuty jako 4 o. p. przekręcone, 1 o.p. (=11 o)



Rząd 10
same oczka prawe
5 o.p, węzełek [1 o.p, 1 o.l, 1 o.p w to samo oczko, obrócić robótkę, 3 o.l, obrócić, 2. i 3. oczko przeciągnąć przez pierwsze oczko, to przerobić jako o.p. przekręcone], 5. o.p



Zdjąć znaczniki i przerabiać dalej, aż robótka będzie mierzyć 13 cm. Przejść na druty 2,5 mm.



ŚCIĄGACZ



Rząd 1
4 o.l, 2 o.p.



Rząd 2
wbić drut między czwarte oczko a piąte i wyciągnąć pętlę, 1 o.p, 2 o.l, 3 o.p.



Rząd 3
Pętlę i kolejne oczko przerobić razem na lewo, 3 o.p, 2 o.l.



Rząd 4
4 o.p, 2 o.l



Przerabiać tak, aż robótka będzie mierzyć 15 cm. Zakończyć igłą.



KCIUK



Ponownie wziąć oczka z nici pomocniczek na druty pończosznicze 2,5 mm i od strony dłoni nabrać dodatkowo 7 oczek (=22 o).
Przerobić jedno okrążenie na prawo, nowe oczka przerabiać jako oczka przekręcone.
W drugim okrążeniu odjąć równomiernie 4 oczka (dwa od strony dłoni) (=18 o.).



Ściągacz przerabiać tak samo i na taką samą wysokość jak poprzednio.



niedziela, 31 grudnia 2017

Wydłubany! I podsumowanie walki z zapasami

Wydłubałam się! Dłubałam, dłubałam, aż wreszcie ukazał się koniec czerwoności.






Nie mogę się napatrzeć - wreszcie, wreszcie coś dla siebie! Zeszło 5,5 motka alpaki Dropsa w kolorze rødmelert (3650), 900 metrów z hakiem. Sweter zrobiłam o dwa centymetry dłuższy niż ustawa wzór przewiduje.








Do tego Krzyżak zgubił jedną z rękawiczek Trolla. Dziecię biedne tak się przemęczyło się w starych rękawiczkach bez ani jednego palca Jagnięcia, że gdy pokazałam mu gotowe rękawiczki, zainteresowanie ubieraniem zanikło, zażądał (nadal dość niewerbalnie) założenia rękawiczek i tak zaczął śmigać po mieszkaniu, że jedyne zdjęcie, jakie udało mi się mu ustrzelić, nieco anonimowe wyszło. Podwójnie anonimowe.




Wino waży 271 gramów, dorobiona rękawiczka 15 gramów. Tym samym przerobiłam w tym roku 2153 + 286 gramów włóczki = 2439 g. Kupiłam 500 gramów (nadal! idę w zaparte!). Próbki islandczyka nie liczę.
Minus prawie dwa kilo w roku 2017.

środa, 20 grudnia 2017

Marchewkowy bakłażan w napięciu





Aubergine Dropsa to cudowna chusta - włóczkooszczędna (zeszło 400 metrów), prościutka, robi się sama. Zdziwiło mnie, gdy nagle zaczęłam zakańczać, a panelik na Rav wciąż ustawiony był na 20 procent - bo jak to? Tak szybko? Kiedy to zeszło?






Moja marchew (a może raczej dynia pod względem genetycznym?) to też znakomity przykład dla wrogów napinania.



No musiałam, po prostu musiałam. Siedzisko zepsutego fotela podparte poduszkami i dwie poduszki kanapowe w akcji, sypialnia zamknięta przed potworami dwu- i czworonożnymi. 

Zeszło równo 198 gramów Alpaki Fashion Schachenmayra. Tym samym w ukończonych udziergach tegorocznym dobiłam do 2153 gramów zużytej włóczki, nie wliczając Wina.

środa, 13 grudnia 2017

Tonę w czerwieni

Dłubię, dłubię, dłubię...
Środek jeszcze szedł ładnie, na okrętkę, same oczka prawe.

Półtora motka alpaki Dropsa zeszło podczas lektury "Czerwonego smoka" Thomasa Harrisa. Lektura idealna do drutów: bardzo filmowe, nieskomplikowane, napisane lekkim stylem i wciągające. Nic zmuszającego do specjalnego myślenia. I bardzo, bardzo czerwone.

Przeczytawszy, przerzuciłam się na inną czerwień - piąty tom "Dextera". Jeszcze więcej czerwieni, równie czerwona okładka, równie lekkie i niezmuszające do refleksji.

Ale potem przyszedł ażur...
Dłubię, dłubię, dłubię, od tych czerwoności dłubaniny, treści książek i okładek świat widzę jako nową odsłonę "Pulp Fiktion", dalej dłubię, dwa wieczory z drutami już bez książek i och, dziesięć centymetrów rękawów urosło.

Tak mi się marzył ten sweter na wieczór wigilijny - i co? I co? A tak się zawija środek, że bez regularnego blokowania marnie będzie.

Ostatnie motki już podłączone. Sweter robię dokładnie według wzoru, jedynie środek wydłużyłam o dwa centymetry (no duża jestem, no). Rozmiar M.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Odliczanie + skarpety od środka

No to odliczanie. Poniedziałek dzisiaj. W piątek o ósmej rano zwarci i gotowi mamy stać u progu porodówki w celu podłączenia do kroplówki. Brrr.

Takoż pora była dokończyć leżący odłogiem sweterek dla (do piątku jeszcze tak nazywanego) Bachora:








Sweterek w trzech kawałkach zszydełkowanych ze sobą; przody i tył razem, połączone szydełkiem u góry, później wrobione plisy guzikowe i kołnierz, przyszydełkowane rękawy na okrętkę.






Przymierzam się do płaszcza dla Jagnięcia robionego od góry - to ma być moje pierwsze podejście do autorskiego projektu raglanowego! - z tej oto włóczki. Od dawna już nieprodukowana, leży ze cztery lata w kartonie na szafie. Obawiam się, że bez podszycia nie wyjdzie z tego płaszcz jesienny, a szczerze mówiąc nie mam pojęcia, jak podszyć płaszcz robiony w jednym kawałku? Ehh, najwyżej będzie na sweter. Trudno.







No i zabrałam się wreszcie za upatrzone ravelry'owskie skarpetki robione od środka wierzchu stopy... Nawet wzór mnie nie zachwycił aż tak bardzo, raczej przekora: tak się DA?!? A ja nie robiłam tak jeszcze??? To nawet męczę się z rzędami skróconymi na palce, pruć musiałam ze trzy razy, aż wreszcie poświęciłam kilka minut na nić ratunkową.















Włóczka to Regia Pairfect Cotton, kolor 02987. Niby reklamowana, że wyjdą dwie identyczne skarpetki, jeśli się pójdzie śladem owijającej motek żółtej nitki, ale nikomu nie przyszło do głowy, że można te kolory podrukować od zewnątrz i od środka... Zaczęłam od środka, wylądowałam przy kolorze ściągacza na obrazku - ale idealnie się wpasowało w wielkość koniczynki. Tyle że do drugiej skarpetki będę musiała robić kłębki, bo nie sądzę, żebym zużyła całość połowy.


Z jednej strony cieszę się, że wreszcie znalazłam włóczkę skarpetkową (30 o/10) bez dodatku wełny, ale sporo w niej tworzyw sztucznych (28 procent) i nieco się rozwarstwia. No i był już jeden supełek.

sobota, 16 lipca 2016

Hop, hop - stopy dzieciom rosną!

Stopy rosną w tempie porażającym, a resztki włóczek jakoś zniknąć nie chcą. No to do dzieła, buciki i skarpetki wszelkiej maści!
Tutaj kolejne podejście do pozbycia się melanżowej Celiny, zaimprowizowane buciki dla Bachora Bezimiennego:



Szło szybko, jak zresztą wszystkie te małe drobiazgi.






Tutaj dalsze próby pozbycia się wiskozowo-jedwabnej włóczki Wollsisters:






Jak na razie żadnych naśladowców, chociaż przez kilka dni Rav szalało z zachwytu, a ściągnięcia rosły w oczach. Jestem w każdym razie zadowolona ze wzoru - trochę ciężko było na cienkich bambusach poujmować te oczka na nosku, wiskoza się rozdzielała i nie rozciągała zbytnio - poza tym szło szybko ;-)

Zgrzeszyłam też i zrobiłam wzór nie swój (wprawdzie jakiegoś robótkowego kodeksu moralnego nie mam, ale czasem naprawdę zachwyci mnie jakiś wzór w gazecie czy na rav - rzadko bo rzadko, ale wtedy to już NIC nie zmieniam).

Włóczka to jakieś dyskontowe dziwo NKD Casa Home Handstrickgarn Baumwolle, którego nawet nie było w bazie Ravelry. Zachwycająca! Gładko się robi, mięciutka, aż żal, że wszystkie sklepy NKD w dzielnicy ostatnio pozamykano.



Z tej samej włóczki zaczęłam buciki dla córki przyjaciółki - na skarpetki i części bucików zszedł dokładnie motek. Części jednak leżą dalej niezszyte, wzór gazetowy mnie zawiódł: opis niejasny,
pełen nieścisłości, buciki mnie zmęczyły. Bez guzików też się nie obejdzie. Na razie leżą i przypominają, że za kilka dni muszą pójść pocztą do Szczecina, domagając się zszycia.




Tak dobrze robiło mi się te warkoczowe gotowce, że zrobiłam kolejne skarpetki dla Bachora - znowu z zielonej Celiny.









No i Jaga też wyrosła ze skarpetek... Jeszcze dwa miesiące temu miała długość stopy 17,5 cm - notatki do ostatnich skarpetek utwierdziły mnie w przekonaniu! Nie mogła jednak wcisnąć się w skarpety kupione późną zimą. "No to dawaj nogę", rzuciłam znad kosza robótkowego. Linijka krawiecka przyłożona... 18,5. W ciągu dwóch miesięcy. Czy to jakaś nowa fala wzrostu? Ledwie zwolniła...
- Ale ja NIE CHCĘ, żebyś mi KUPOWAŁA skarpetki - oznajmiło Jagnię z przytupem.

Nie ma to jak dziecię wierzące w czyjeś umiejętności, nieprawdaż? Dwa dni później demonstrowała światu nowe bananowce, szczęśliwa jak kot na łące z kocimiętki. Zaeksperymentowałam i sam tył pięty zrobiłam ściegiem półpatentowym - może dłużej będzie pasować?


No a ja odkryłam KAL-owską grupę na Ravelry, motywującą do robienia pary skarpetek miesięcznie - teraz to nie problem! A może na dłuższą metę rodzinka przerzuci się na skarpety tylko robione. Jak na razie zademonstrowałam tam zaczęte właśnie skarpety dla Jagny z resztek skarpet Krzyżakowych.






Skarpety brązowe Krzyżak zajeździł na podeszwie, zanim zdążyłam zrobić im zdjęcie, takoż beżowe dostał na nogi dopiero, gdy rozłożyłam go na ręczniku z aparatem w dłoni.

Robione od góry, kafelki to kwadraty z oczek prawych i lewych 4x4 - bardzo rozciągliwe jak widać, na podeszwie jest tyle samo oczek co na górze. Nowa innowacja: nie tylko piętę zrobiłam z oczek podniesionych, ale i całe podeszwy stóp. No, zobaczymy, ile one wytrzymają. Na razie Krzyżak je oszczędza i niby pannica zakłada tylko w odwiedziny, gdzie wie, że buty zdejmie, i nie pierze w sześćdziesięciu stopniach (jak zakłada włóczka), ale w czterdziestu w programie delikatnym. Czyżby miał wyrzuty sumienia z powodu tych dziur? Pięta jak zwykle musiała być dłuższa niż u faceta ze stopą normalną, ale przyzwyczaiłam się. Jeśli robi się takie skarpety od góry, nawet łatwiej dopasować niż od palców.

Zaczęty jest też sweterek dla Bachora z włóczki bezimiennej, wszystko w jednym kawałku. Rękawy czekają, bo nie chce mi się teraz rozpisywać kroju - głupie lenistwo. Poza tym przy tym wzorze nie mogę robić rękawów od góry, co oznacza mocowanie żywych oczek do korpusu, a to smakuje prawie tak samo źle jak zszywanie gotowych części. Więc leży i czeka. Rozmiar i tak na oko przynajmniej 74, więc długo nie będzie potrzebny.



Poza tym zachciało mi się robić coś ażurowe, trudnego, zupełnie niepraktycznego - i DLA SIEBIE! Ostatnio robiłam dla siebie czapkę, rok temu, na gładko i na szybko, bo zimno mi było, a dawniej to już nie pamiętam. Dziwna ze mnie dziewiarka: dla siebie nie robię. Na wszystkich blogach same sweterki i chusty i och, ach. U mnie ubrania dziecięce, męskie, prezenty, rzeczy praktyczne.
Przedstawiam Państwu zaczętą ambitnie a odłożoną podkolanówkę (z Dropsa, ale znalezioną w niemieckiej gazecie skarpetkowej) o jakże eleganckiej nazwie Antoinette!

No i nic, leży sobie. Ledwie zacznę coś dla siebie, przypominam sobie o rosnących kończynach Jagny, o pościeranych skarpetach Krzyżaka, o obecnie dość niskim budżecie domowym, wielkich zapasach włóczek i mulin i zbliżającym się sezonie prezentowym w rodzinie (od października do grudnia 6 urodzin, dwa razy imieniny, rocznica ślubu, Gwiazdka!)... i tak moja egoistyczna podkolanówka ląduje w kącie, ledwie się zaczęła.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rdzawy krem - Custard Cream Wrap





I kolejny szal gotowy. Tym razem zaledwie cztery proste wzory, powtórzone kilkakrotnie.











Wzór wspomniany na Ravelry z anglojęzycznym źródłem, ja korzystałam jednak z niemieckiego wydania "Simply Stricken" 1/2013.
Włóczka bawełniana Schewe Baumwolle z Karstadtu,
niecałe cztery motki. Druty 4,0 mm.








 

sobota, 16 lutego 2013

Szal adwentowy




Gotowy! Cudem napięty i nieidealnie, ponieważ nie znalazłam bezdzieciowej płaszczyzny odpowiednich rozmiarów. 



Całe dwadzieścia cztery wzory. Po napięciu równo dwa metry, przed dwa i pół.  Ewidentnie do tej pory najtrudniejsza robótka.













Zakochałam się w tym szalu :)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

A szal rośnie...


Jedna trzecia! Porcja na dzisiaj, mieszanka ażuru i oczek patentowych, już się dzierga. Gdy obserwuję inne projekty na Ravelry, rozpiera mnie duma, że nadążam, a nawet znajduję czas na dzianie innych rzeczy - dokończenie skarpet, poduszki, a teraz beret.





To jak na razie mój ulubiony wzór z szala. Daje się robić z pamięci, przyjemny, ozdobny - nie mogę się doczekać, jak będzie wyglądał po napięciu!



środa, 5 grudnia 2012

Szala adwentowego i Multnomah odsłona druga







Szala adwentowego, no bo się robi. A Multnomah? Bo wreszcie lepiej obfotografowałam. Oczywiście w asyście Jagny, gdzieżby mnie ona zostawiła w spokoju...










Z racji nowego mebla, wymarzonego łóżka Hemnes, prezentu ślubnego od teściów, znalazło się miejsce na rozłożenie chusty!










Wzór piąty jest na ukończeniu, miłe, ażurowe trójkąty. Nie rozpracowałam jeszcze, jak fotografować tę włóczkę, żeby wyglądała prawdziwie: na ISO ziarno jest koszmarne, kolor przydymiony, światła naturalnego tyle co nic, na spowolnionej lampie nie widać wzoru, a z fleszem trochę za bardzo się błyszczy.