Więc rozpoczęłam walkę. Oto statystyka tegoroczna - włącznie z ilością włóczek zużytych i zakupionych.
Po pierwsze - Puną przerobiony Mały krasnal Dropsa dla Trolla (tak, znowu wytłumaczenie mojej długiej na blogu nieobecności - ale Troll naprawdę uwielbia, UWIELBIA sprzęty z guzikami, kablami, wyświetlaczami...).
Zużyto 241 gramów.
Dokończone skarpety Saoirse dla świekry - koło Sylwestra byłam w połowie.
Oczywiście Jagnię zawodzi jeszcze, że na gwałt potrzebny jej pasujący szalik i lisy Debbie Bliss z tej samej gazety. Ehh.
Na dokładkę Clever Clark Dropsa w bawełnie z Buttinette (Calida), dość słabej jakości... Sporo supełków, a i niektóre nitki szły nierówno w motkach. Równo 450 gramów.
...rękawiczki dla Trolla:
30 gramów jakiejś niemieckiej alpaki
I zaczęty dla siebie Touch of Heather Dropsa z ichniej alpaki.
Jak na razie zeszło 160 gramów.
RAZEM udało mi się w tym roku przerobić 1955 gramów w udziergach dokończonych + ok. 210 gramów w zaczętych (a do końca roku jeszcze trzy tygodnie!).
Za to kupiłam...
Po 200 gramów skarpetkowej (bo kolory likwidowali...!).
I 100 gramów Calidy dokupionej do swetra dla Jagnięcia. Jak się okazało, brakowało tylko pięćdziesięciu. Trudno. Ochraniacz kuchenny może?
No to mamy 1955 (2165) gramów przerobionych i 500 g kupionych. Na razie!
A jak tam proporcja u Was?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Z chęcią odpowiem na wszystkie pytania, dysponuję również wzorami zamieszczonych dziergotek.